Strona główna » BLOG » Babcia znalazła skarby na strychu.

Babcia znalazła skarby na strychu.

    Czy pamiętasz swoje rysunki z dzieciństwa?

    A co by było, gdyby wpadła Ci w ręce teczka z Twoimi dziełami sprzed 20 czy 30 lat?

    Mi wpadła. Był to mix obrazków moich i mojego brata, z czego moich było tylko…trzy.

    Troszkę żal, że tak mało. Brata dziecięcej twórczości przetrwało nieco więcej.
    Pewnie dlatego, że ja jestem starsza.

    Z perspektywy czasu, jako byłe dziecko, myślę, że to miłe uczucie zobaczyć coś z takiej „dalekiej przeszłości”.

    Obejrzałam sobie te stare rysunki i porobiłam im zdjęcia, żeby jeszcze bardziej je „utrwalić”.


    Ale jaka była za zabawa dla moich dzieci… i dziadków! Tego się nie spodziewałam.

    Kiedy babcia znalazła na strychu ową teczkę, przyniosła ją do kuchni. I zaczęło się…

    Dzieci zaraz zwęszyły, że coś tam się dzieje. Dziadek też się zainteresował.

    Siedzieli we czworo razem na podłodze i oglądali, podziwiali i śmiali się.
    Jak małe i duże dzieci, pokolenia przestały mieć znaczenie.

    Nie sądziłam, że rysunki z dzieciństwa mają aż taką moc. Ale jednak.

    A co nam ten eksperyment pokazał?

    • Starszym rodzicom po latach miło wrócić wspomnieniami do czasów sprzed 20, 30 lat. Patrząc na „zakonserwowane” dzieciństwo własnych dzieci, sami czują się młodziej.
    • Dzieci, widząc dziecięce rysunki własnych rodziców, bezpośrednio spotykają namacalny dowód na to, że ich rodzice kiedyś sami byli dziećmi. I „bazgrolili”, tak samo, jak oni.
    • To naprawdę przyjemne doświadczenie, kiedy trzy pokolenia razem się czymś interesują. W dodatku tak entuzjastycznie. Aż by się chciało zatrzymać jakoś takie chwile. Albo powtórzyć.
    • No i z mojego punktu widzenia – cieszę się, że coś przetrwało. Przypomina mi to, że byłam kiedyś dzieckiem i mogę pokazać to teraz własnym dzieciom.

    Chciałabym, żeby moje dzieci mogły łatwo wracać do wspomnień z dzieciństwa.

    Mam całe góry ich rysunków. Skanuję je i robię zdjęcia. Ale i tak papierowych wersji nie jestem w stanie wyrzucić, wszystko gromadzę.

    Moje córki rysują wciąż coraz więcej. Codziennie podsuwają mi coraz piękniejsze dzieła, z których potem robimy obrazki i wieszamy na ścianach.

    Są niesamowicie dumne z tych swoich rysunków.

    A patrząc na nie codziennie, rośnie w nich poczucie, że same potrafią stworzyć piękne obrazy.

    Bo są prawdziwymi artystkami.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *